Oto co dziś znalazłem w komentarzach na portalu Gazety Wyborczej. Jestem oczywiście sceptykiem i nie wierzę, że Pan Marszałek mógł powiedzieć coś takiego i jeszcze dostać za to oklaski. Dlatego bardzo proszę lepiej ode mnie zorientowanych, by utwierdzili mnie w przekonaniu, że to nie może być prawda, że on tego nie powiedział. A jeśli powiedział o chodziło mu o coś innego, niż tu jest napisane. Proszę jednym słowem o dementi, jeśli to oczywiście jest ono możliwe. Inaczej nie zasnę.
25.05.2010 22:38
15
Znalezione w sieci. Czy Bronisław K. to powiedział
"I powiem państwu tak, powiem w ten sposób: że w polskim interesie leży, żeby w wyniku współdziałania różnych i bardzo różnych sił politycznych w tej Unii Europejskiej zakopać Polskę aż po sam czubek głowy, zakopać razem z tym czakiem ułańskim, razem z czapką krakuską, z - kiedyś, swego czasu padło takie stwierdzenie - jedwabnym kapeluszem, a nawet z tymi moherowymi beretami też - też, a może przede wszystkim. (Oklaski)"
skomentuj
skomentuj
Komentarze do notki15 |Zgłoś nadużycie
-
autor
obilo mi sie cos takiego o uszy..gdzie to powiedzial nie przypominam sobie
-
Może Ty jesteś sceptykiem ale Komor nie jest eurosceptykiem:-)
Proszę państwa, jest moim marzeniem, bo uważam - tak ja widzę interes państwa polskiego i narodu polskiego - że im głębiej się zakopiemy w integrację europejską, tym bardziej będziemy bezpieczni w sytuacji świata, który się zmienia. Wszyscy wiemy, że na Zachodzie było lepiej niż na Wschodzie. Jak ktoś z Polski wiał, to zawsze na Zachód, a nie na Wschód.
5 kadencja, 40 posiedzenie, 4 dzień (27.04.2007)
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata5.nsf/main/5F595289
-
@trzymilionowy.post
Sugerujesz, że marszałek to mitoman?
-
Powiedzial tak,a tutaj jest stenogram jego wypowiedzi
5 kadencja, 40 posiedzenie, 4 dzień (27.04.2007)
11 punkt porządku dziennego:
Zmiana na stanowisku Marszałka Sejmu (druki nr 1670 i 1671).
Poseł Bronisław Komorowski:
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata5.nsf/main/5F595289
-
Witam - powiedział to w sejmie w dniu 27 IV 2007 r.
-
@coryllus Wręcz odwrotnie, uważam, że bardzo twardo stąpa po ziemi:
"Pan premier Giertych zadał bardzo ważne pytanie o głosowanie, jak się wyraził, przeciwko obronie życia w konstytucji. To się pewnie parę razy powtórzy przy innych pytaniach. Otóż, proszę państwa, nie słowa się liczą, a czyny. Słów jest pełen parlament, aż po najwyższe miejsce w tej Izbie, aż po sam sufit. Słów jest co niemiara, także na temat obrony życia nienarodzonego. Liczą się, panie premierze, czyny. I proszę przyjąć do wiadomości nie tylko to, że z wielkim trudem, ale jednak, wychowałem, odchowałem już piątkę dzieci, bo są już ludźmi dorosłymi , ale również i to, że jestem jednym ze współautorów pierwszej ustawy antyaborcyjnej. Nie sądzę, aby w tej Izbie był ktokolwiek taki, kto by stał na stanowisku, że aborcja jest czymś dobrym. (Oklaski) Aborcja jest nieszczęściem, nieszczęściem narodowym, nieszczęściem także w wymiarze indywidualnym każdego człowieka, ale nie można żądać od ludzi heroizmu na rozkaz, heroizmu w imię przepisów prawa. Dlatego ja, jeden ze współautorów pierwszej ustawy antyaborcyjnej w tym Sejmie, jestem gorącym zwolennikiem i orędownikiem utrzymania tego trudnego kompromisu, jakim jest dzisiaj obowiązująca ustawa antyaborcyjna. Jestem gorącym orędownikiem obrony tej ustawy, tego kompromisu zarówno przed zakusami ludzi skrajnych, którzy by chcieli wymusić na innych heroizm na rozkaz, poprzez konieczność urodzenia dziecka z gwałtu, z kazirodztwa, w sytuacji zagrożenia życia, jak i przed skrajnymi ludźmi, którzy by chcieli aborcji na życzenie. To mogę jako ewentualny przyszły marszałek państwu obiecać. Ja tak pojmuję walkę o obronę życia nienarodzonego."
-
all
Dziękuję wszystkim
-
@ coryllus
Chciałem usłużyć linkiem, ale mnie już szanowni przedmówcy uprzedzili. W oryginale jest troszeczkę inaczej.
Pozdrawiam
-
Oglądałem jego wywiad w TV, w którym mówił o:
"zatopieniu Polski" w Unii Europejskiej.
-
@Yalie
Z czym niby brak słów? Wzywanie do integracji europejskiej bez wykluczania rodaków Ci nie odpowiada?
Określenie "moherowe berety" zostało stworzone wiele lat wcześniej i w tym konkretnym znaczeniu nie miały pejoratywnego znaczenia, nawet wręcz odwrotnie.
-
@trzymilionowy.post
Nie bardzo rozumiem, co "integracja bez wykluczania" mialaby znaczyc, ale mniejsza o to. Mnie brak slow na wizje 'zakopywania"... Ale o to tez mniejsza.
Usuwam swoj wpis, poniewaz moje pytanie odnosnie terminu "moherowe berety" oparlam na blednych danych. Cytat, na ktory trafilam byl opatrzony bledna data, duzo wczesniejsza niz 2007, a poniewaz mieszkam w Polsce od niedawna, nie mam w pamieci kalendarium politycznego ostatnich lat. Zreszta, jak zwykle, mniejsza o to.
Uklony,
-
@trzymilionowy.post
Najpierw była moherowa koalicja, potem moherowe berety.
Moherowa koalicja to "dzieło" Tuska.
-
@zx
"Moherowe berety" istniały i funkcjonowały dużo wcześniej niż "moherowa koalicja". A Tusk... To nie jest jego dzieło ale swój udział w tym miał.
-
coryllus
Komorowski powiedział to w 2007 r. w sejmie.
cytuję:
5 kadencja, 40 posiedzenie, 4 dzień (27.04.2007)
11 punkt porządku dziennego:
Zmiana na stanowisku Marszałka Sejmu (druki nr 1670 i 1671).
Poseł Bronisław Komorowski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Postaram się przynajmniej w jakimś stopniu zaspokoić ciekawość posłów, którzy zadali pytania. Częściowo te pytania pogrupuję.
Chciałbym jednak najpierw bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy, po pierwsze, zechcieli mnie pochwalić, po drugie tym, którzy zechcieli mnie zganić, a także tym, którzy na różne inne sposoby wyrażali swoją opinię o mnie albo stosunek do mnie. Parlament jest od tego, żeby się spierać, żeby toczyć czasami polityczne batalie. Parlament jest też od tego, żeby jednak dochodzić do porozumienia w sprawach najważniejszych dla Polski. Chciałbym więc szczególnie serdecznie podziękować panu posłowi Karskiemu za to, że po tym, jak mogło powstać wrażenie, że jestem prawie aniołem albo świętym, dolał tej potrzebnej bardzo łyżki dziegciu do beczki miodu. Ja jestem oczywiście człowiekiem pełnym także i przywar, i słabości. Nie mam powodu wstydzić się swojego życiorysu, wręcz odwrotnie. Jestem wdzięczny Panu Bogu, że mam taki, jaki mam, z moim doświadczeniem i życiowym bagażem. (Oklaski)
Oczywiście pan poseł Karski słusznie pytał, co zrobię z moimi przywarami. Trzeba z nimi żyć i starać się z nimi walczyć, a jednak niezależnie od nich trzeba starać się jakoś działać razem z innymi ludźmi, którzy także na ogół mają swoje przywary. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem, panie pośle. (Oklaski)
Oczywiście wydaje mi się w stu procentach gwarantowane, że jeśli Platforma Obywatelska przegra tę batalię o fotel marszałka, ale także o możliwość realnego wpływania na bieg spraw w Polsce, bo marszałek ma istotną władzę nad przebiegiem procesu legislacyjnego, to na pewno nie potraktujemy tego jako klęski, która by nas zniechęcała do dalszej batalii. Walczymy bowiem o kształt Polski, o to, w jaką stronę Polska będzie szła.
(Głos z sali: Podźwigniemy się.)
Rzecz jasna mógłbym się tu wyzłośliwiać na tysiąc sposobów, mówić o innej klęsce, ponieważ niewątpliwie klęską jest to, że dzisiaj, jeszcze przed połową kadencji, musimy debatować nad zmianą marszałka, bo jest rozłam w środowisku tworzącym rząd. My takich klęsk się nie boimy. Za nami stoją także i sondaże opinii publicznej.
Pan premier Giertych zadał bardzo ważne pytanie o głosowanie, jak się wyraził, przeciwko obronie życia w konstytucji. To się pewnie parę razy powtórzy przy innych pytaniach. Otóż, proszę państwa, nie słowa się liczą, a czyny. Słów jest pełen parlament, aż po najwyższe miejsce w tej Izbie, aż po sam sufit. Słów jest co niemiara, także na temat obrony życia nienarodzonego. Liczą się, panie premierze, czyny. I proszę przyjąć do wiadomości nie tylko to, że z wielkim trudem, ale jednak, wychowałem, odchowałem już piątkę dzieci, bo są już ludźmi dorosłymi (Oklaski), ale również i to, że jestem jednym ze współautorów pierwszej ustawy antyaborcyjnej. Nie sądzę, aby w tej Izbie był ktokolwiek taki, kto by stał na stanowisku, że aborcja jest czymś dobrym. (Oklaski) Aborcja jest nieszczęściem, nieszczęściem narodowym, nieszczęściem także w wymiarze indywidualnym każdego człowieka, ale nie można żądać od ludzi heroizmu na rozkaz, heroizmu w imię przepisów prawa. Dlatego ja, jeden ze współautorów pierwszej ustawy antyaborcyjnej w tym Sejmie, jestem gorącym zwolennikiem i orędownikiem utrzymania tego trudnego kompromisu, jakim jest dzisiaj obowiązująca ustawa antyaborcyjna. (Oklaski) Jestem gorącym orędownikiem obrony tej ustawy, tego kompromisu zarówno przed zakusami ludzi skrajnych, którzy by chcieli wymusić na innych heroizm na rozkaz, poprzez konieczność urodzenia dziecka z gwałtu, z kazirodztwa, w sytuacji zagrożenia życia, jak i przed skrajnymi ludźmi, którzy by chcieli aborcji na życzenie. To mogę jako ewentualny przyszły marszałek państwu obiecać. Ja tak pojmuję walkę o obronę życia nienarodzonego. (Oklaski)
Pytanie pana posła Grabarczyka, czy to prawda, że sędzia Kryże skazał mnie swego czasu na jakiś okres pobytu w więzieniu. Tak, to prawda. Myślę jednak, że nie to jest ważne. Mogę powiedzieć, że Andrzeja Czumę, też posła Platformy Obywatelskiej, wsadził na dłuższy okres do więzienia, świętej pamięci Wojtka Ziembińskiego - który, jak sądzę, jest autorytetem dla wielu osób pewnie po tej stronie sali - także wsadził do więzienia. Ja panu sędziemu Kryże odpuszczam z całego serca. Natomiast o co mam pretensje? Nie o to, że siedziałem w więzieniu, bo mogę to sobie dzisiaj wpisać w życiorys, aczkolwiek były wtedy i momenty niesłychanie trudne, bolesne, o których wolałbym nie mówić. Ale, proszę państwa, to jest pytanie o hipokryzję w życiu politycznym. Zaręczam państwu, że gdyby taki sędzia Kryże znalazł się w szeregach Platformy Obywatelskiej, to byście państwo go wdeptali w ziemię, byście go opluli, zniszczyli, bo to wstrętny komuch. (Oklaski) Problem polega na tym, że nie można się godzić na sytuacje, że wstrętny komuch jest wtedy, jak jest na lewicy albo w centrum, a jest fachowiec, jak jest u was. (Wesołość na sali, oklaski) Nie można stosować albo nie wolno stosować kryteriów takich historycznych albo kryteriów moralnych. Na coś się państwo zdecydujcie.
Pan Marek Sawicki pytał o kształt, jakby styl marszałkowania i o to, czy w dalszym ciągu na pierwszym miejscu będzie interes jednej partii rządzącej. Jestem przedstawicielem opozycji, więc rozumiem, że z odpowiedzi na tę część pytania jestem zwolniony. Ale pytanie jest oczywiście bardzo ważne. Czy jest możliwe sprawowanie funkcji marszałka w ramach pewnej kohabitacji? Wydaje mi się, że to zależy nie tylko od temperatury politycznej batalii, ale także od charakterów ludzi. Powtarzam to wielekroć - jednym z głównych problemów polskiej polityki nie są programy, nie są jakieś konkretne pomysły polityczne, są charaktery ludzkie, które umożliwiają albo uniemożliwiają współdziałanie. Mam za sobą okres, z którego jestem dumny, bycia ministrem obrony narodowej w rządzie prawicowym Jerzego Buzka. Jednocześnie jako zwierzchnika sił zbrojnych miałem wtedy w jakiejś mierze ponad sobą prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, niewątpliwie człowieka lewicy. Miałem i sobie z tym poradziłem. Sprawiłem, że tuż przed wyborami udało się w ramach konsensusu politycznego doprowadzić do porozumienia wszystkich sił politycznych w polskim parlamencie, udało się doprowadzić do akceptacji tego przez prezydenta lewicowego i współpracy z rządem prawicowym na rzecz reformy sił zbrojnych. Efekt był taki, że ustawy o finansowaniu samolotu wielozadaniowego, o reformie, o planie 6-letnim zostały przyjęte przez całą Izbę, mimo że była to pokusa, bo szły wybory, a to była cudowna materia do batalii politycznej.
Można, jeżeli się do tego przyłożyć, i w polskich parlamentach budować współdziałanie pomimo naturalnych różnic. Pomimo koniecznych różnic, można to zrobić. (Oklaski)
Sporo było pytań dotyczących weksli. Muszę państwu powiedzieć, że odnoszę wrażenie, że gdybym się zdeklarował po którejś stronie, to miałbym głosy na sto procent za moją kandydaturą do funkcji marszałka. (Oklaski) Pewnie tak samo by było, gdybym się zobowiązał, że na przykład nie będzie w poniedziałek obrad Sejmu. To też byłoby to gwarantowane. (Oklaski)
Proszę państwa, weksle są oczywiście rzeczą niedopuszczalną w polityce. Natomiast ocena tego, czy one są zgodne z prawem, czy nie, nie należy do marszałka Sejmu, nie należy do polityków, którzy z sobą konkurują. Uważam, że tym miejscem jest sąd, tym miejscem jest także Trybunał Konstytucyjny. I wszelkie deklaracje w tej sprawie będą swoistym politycznym nadużyciem. Oczywiście ten problem stanie. Jest problemem ocena, czy to, co się działo w tej kwestii, działo się pod wpływem takich czy innych układów politycznych, czy ktoś kogoś chciał trzymać na smyczy, czy ktoś kogoś chciał zniszczyć, czy ktoś kogoś chciał zmusić do uległości. To jest problem. Najlepiej jednak, żeby nikt się nie bał, w tej sprawie wypowiedzą się sądy.
Pan Czesław Fiedorowicz i inne osoby pytały o opinie o polskim Sejmie. Nie ma się czym chwalić, proszę państwa. W marcu chyba bieżącego roku 71% Polaków dało negatywną ocenę polskiemu Sejmowi, a jedynie 17% dało ocenę pozytywną. To jest dużo mniej, niż wynoszą notowania koalicji rządzącej. To jest sygnał. W demokracji zużywają się autorytety i zmieniają opinie o instytucjach życia publicznego. Ale jeśli parlament traci najszybciej i najwięcej, to jest to sygnał alarmowy. Co można zrobić? Proszę państwa, tu cudów nie ma. Oczywiście marszałek jest pierwszą twarzą polskiego Sejmu i może zrobić bardzo wiele dobrego, a może zrobić też bardzo wiele złego. Myślę, że parlament, który z natury swojej jest zróżnicowany, w którym toczy się batalia, może dzięki osobie marszałka także bardziej pokazywać tę twarz pewnego ponadpartyjnego porozumienia w kwestiach, na których rozwiązanie Polacy czekają.
To ważne pytanie. Rozumiem, że to taka wrzutka, która ma na celu postawić mnie w złej sytuacji, w złym świetle. Pan Tomasz Markowski pytał o decyzje polityczne, ze szczególnym uwzględnieniem jednej decyzji w Ministerstwie Obrony Narodowej, gdy już objąłem funkcję ministra obrony narodowej. Pisała o tym prasa. Otóż, panie pośle, tym się różnią politycy doświadczeni od niedoświadczonych, że pierwsi ponabijali sobie guzy i wiedzą doskonale, że czasami trzeba brać odpowiedzialność za decyzje poprzedników, a tym niedoświadczonym wydaje się, że wszystko można zawsze zacząć od nowa, że wszystko można przekreślić, wyrzucić do kosza. Otóż informuję pana, że ta decyzja, dzisiaj kontrowersyjna, była podjęta przez mego poprzednika. Ja jej nie obaliłem, bo nie było żadnych podstaw prawnych, aby to uczynić. Nie było żadnego powodu wtedy, aby tę decyzję uchylić. Uchylanie decyzji poprzednika jest ulubionym zajęciem tych, którym się wydaje, że dopiero od nich zaczyna się Polska. Ja stawiam na kontynuację. (Oklaski)
Proszę zapytać obecnego ministra obrony narodowej, czy uchylił, ile uchylił decyzji poprzednika. Proszę zapytać obecnego ministra obrony w kwestii dosyć znanej i w jakiejś mierze stanowiącej zresztą kontrowersję polityczną -kołowego transportera opancerzonego ˝Rosomak˝, czemu nie obalił tego kontraktu, skoro państwo i ministrowie zgłaszali w okresie początkowym tyle wątpliwości. Bo są pewne sprawy, które, nawet jeśli ma się wątpliwości, wymagają kontynuacji, bo taki jest interes sił zbrojnych, przemysłu, taki jest interes państwa polskiego. Proszę to przyjąć do wiadomości. (Oklaski)
Pytanie pani poseł Bożenny Bukiewicz: Czy problemy integracji europejskiej można uczynić przedmiotem konsensusu w polskim parlamencie? Pytanie bardzo ważne i bardzo na czasie. Tak, można. A powiem więcej: tak, trzeba. Dlaczego można? Dlatego, proszę państwa, że świadczą o tym sondaże opinii publicznej. W pewnych momentach 88% Polaków w sondażach dało wyraz swojej akceptacji dla członkowstwa Polski w Unii Europejskiej. Polityk, który lekceważy opinię publiczną, jest idiotą albo się do polityki w ogóle nie nadaje. (Oklaski) Więc opinia publiczna mówi całej Izbie, całemu polskiemu parlamentowi od prawa do lewa: chcemy członkostwa Polski w Unii Europejskiej. I trzeba także w tym obszarze budować jak najszerszy konsensus.
Proszę państwa, jest moim marzeniem, bo uważam - tak ja widzę interes państwa polskiego i narodu polskiego - że im głębiej się zakopiemy w integrację europejską, tym bardziej będziemy bezpieczni w sytuacji świata, który się zmienia. Wszyscy wiemy, że na Zachodzie było lepiej niż na Wschodzie. Jak ktoś z Polski wiał, to zawsze na Zachód, a nie na Wschód. Jak wiemy, to wyciągnijmy z tego wnioski. (Oklaski) Wyciągnijmy wnioski. Czas zdjąć nogę z hamulca, nie blokować procesu integracji europejskiej, przyspieszać - bo to leży w naszym, polskim interesie. (Oklaski)
I powiem państwu tak, powiem w ten sposób: że w polskim interesie leży, żeby w wyniku współdziałania różnych i bardzo różnych sił politycznych w tej Unii Europejskiej zakopać Polskę aż po sam czubek głowy, zakopać razem z tym czakiem ułańskim, razem z czapką krakuską, z - kiedyś, swego czasu padło takie stwierdzenie - jedwabnym kapeluszem, a nawet z tymi moherowymi beretami też - też, a może przede wszystkim. (Oklaski)
Pan poseł Girzyński pyta o to, czy zamierzam cementować układ III RP i to razem z SLD. Rozumiem, że pytanie jest intencjonalne, panie pośle, niemniej chciałbym panu powiedzieć, że ja jestem dumny z moich dokonań i z dokonań III Rzeczypospolitej. (Oklaski) Uważam to za największe osiągnięcie mojego pokolenia, pokolenia ludzi ˝Solidarności˝. Bo odzyskaliśmy niepodległość, demokrację, zlikwidowaliśmy księżycową gospodarkę socjalistyczną, zbudowaliśmy wolny rynek i rozpoczęliśmy skuteczny marsz ku instytucjom zachodnim, do NATO, do Unii Europejskiej. Nie znam pokolenia, które by miało większe osiągnięcia. Oczywiście, były i zjawiska złe, były słabości, były mankamenty i one są nadal, panie pośle, one są nadal w nie mniejszym stopniu. Tylko próba wyrzucania dorobku pokolenia ludzi ˝Solidarności˝ do kosza jest w moim przekonaniu niegodziwością i błędem. (Oklaski)
Pani poseł Małgorzata Kidawa-Błońska pytała o moje doświadczenie w pracy parlamentarnej. Czuję się zażenowany. Pytała pani posłanka, zatem z przykrością konstatuję, że jestem jednym z najstarszych stażem parlamentarzystów polskich, chyba należę do grupy 15 posłów, którzy pracują przez taką ilość kadencji, bo od pierwszej do obecnej kadencji jestem w Sejmie. I się cieszę. Jestem z tego dumny, że nigdy nie odbywałem takiej kariery brojlera. Jak państwo wiedzą, brojler to jest taki kurczak, który rośnie bardzo szybko, bo jest hodowany na sztucznych witaminach. Tak więc najpierw byłem posłem, potem wiceprzewodniczącym komisji, następnie szefem komisji. Jestem wicemarszałkiem, dzisiaj kandyduję do fotela marszałkowskiego. Nie jestem politycznym brojlerem. (Oklaski)
Pan poseł Ryszard Kalisz pytał o rzecz ważną - o sejmową komisję śledczą do zbadania sprawy śmierci pani minister Blidy. Tak, jestem w pełni za i powiem państwu dlaczego. Jestem za powstaniem komisji śledczej, bo uważam, że instytucja komisji śledczej bywa nadużywana w polskim parlamencie, ale jest uzasadniona szczególnie wtedy, jeśli stroną w pewnym sporze albo stroną zainteresowaną niewyjaśnieniem sprawy może być - podkreślam słowo: może, nie twierdzę, że tak jest - strona sprawująca władzę. Władza sama siebie nie może kontrolować. Jeśli w tej kwestii stoją pod znakami zapytania, tak to nazwijmy, i prokuratura, i służby specjalne, to nie może sprawy badać prokuratura, prokurator generalny, nie może badać w sposób w pełni obiektywny służba specjalna. Uważam, że to jest szczególny przypadek, kiedy rzeczywiście powinno mieć miejsce śledztwo prowadzone w taki sposób, żeby opinia publiczna nie miała wątpliwości w tej sprawie, czyli powinno być prowadzone w parlamencie. (Oklaski)
Pan Krzysztof Bosak pytał o poprawki do regulaminu. Powiem tak: to często bywa, co kadencję praktycznie albo co drugą, że ktoś przegina w kwestiach regulaminu, potem sam wpada w tego rodzaju pułapki, gdy znajduje się na przykład w opozycji. Uważam, że mam w sobie tyle doświadczenia, żeby móc państwu powiedzieć uczciwie i z głębokim wewnętrznym przekonaniem: tak, należy usiąść i porozmawiać o tym, żeby regulamin pod względem praw marszałka, władzy marszałkowskiej i praw klubów parlamentarnych był bardziej zrównoważony.
Pan Jacek Kurski mówił o tym, że marszałek powinien łączyć, a nie dzielić. Pytał też o model marszałkowania.
No, panie pośle, tu znowu muszę powiedzieć: nie słowa się liczą, a czyny. (Oklaski) Bo parlament jest pełen słów, zawsze. Liczą się czyny. I próba powiedzenia czy zasugerowania, może tak, że to opozycja dzieli społeczeństwo polskie, to jest według mnie ucieczka od odpowiedzialności, dlatego że zawsze ten, kto ma władzę, z natury rzeczy ma większe możliwości, także dzielenia społeczeństwa, także konfliktowania. Państwo dzisiaj mają władzę. Opozycja może się zachowywać mniej czy bardziej agresywnie, ale ma mniejsze z natury swojej możliwości łączenia. Fotel marszałka Sejmu jest cząstką władzy. Jest cząstką władzy w tym państwie. Uważam, panie pośle, że w tym miejscu można działać skutecznie na rzecz zmniejszenia podziałów, zmniejszenie także agresji w życiu politycznym. I bardzo chętnie bym taką rolę odegrał, tylko niech pan mi da szansę, panie pośle. (Oklaski)
Pan poseł Damian Raczkowski pytał, co sądzę o ideologizacji pracy parlamentu. Rozumiem, że jest to pytanie o doświadczenie posła, który obserwował wszystkie parlamenty III Rzeczypospolitej. Źle sądzę. Proszę państwa, ideologizacja przebiegu prac w parlamencie jest zawsze pułapką dla parlamentu. Bo co to oznacza? Proszę państwa, tak jak wszyscy jesteśmy przekonani, że, w kwestiach na przykład wychowania, wszyscy się znamy na wychowywaniu dzieci, Polacy mają różne takie przekonania, to co do światopoglądu, co do ideologii, każdy jest ekspertem. To jest sytuacja taka, że jak staje problem natury światopoglądowo-ideowej, to jest feeria, to jest jakby okazja dla różnych osób, które niekoniecznie w innych obszarach reprezentują sobą jakiś wysoki poziom, i to rzutuje na opinię o polskim parlamencie. Myślę, że świeżo przerobiona lekcja właśnie dramatycznego sporu o poprawki w konstytucji powinna być przestrogą co do tego, jak te sprawy się załatwia. To trzeba przygotować - nie przed kamerami, nie wolno czynić z tego przedmiotu batalii politycznej, tylko trzeba próbować usiąść, zawrzeć jakieś porozumienie i kompromis.
Pan poseł Eugeniusz Czykwin pytał o współpracę z Białorusią i Rosją. Ja myślę, że akurat ten parlament na kwestie białoruskie jest bardzo wyczulony i, mówię to z głębokim przekonaniem, oczywiście stoi po stronie głównie demokracji na Białorusi. Natomiast jest problem stosunku Polski do Rosji i roli parlamentu w polityce zagranicznej. Ja uważam, że w przypadku Rosji w szczególności, gdzie mamy kłopot, bo klucz do dobrych stosunków polsko-rosyjskich jest w Moskwie, a nie w Polsce, rzeczywiście polityka parlamentarna może odegrać istotną rolę. I warto się nastawić na koncepcję długiego marszu w relacjach polsko-rosyjskich, nie na szybki sukces, bo on jest niemożliwy. Rosja tego nie potrzebuje i nie chce.
Pan poseł Cymański - nie wiem, czy wszystkim już odpowiedziałem... A, pani Krystyna Skowrońska - turystyka sejmowa. Ja, proszę państwa, uważam, że to jest rzecz, która podkopuje autorytet parlamentu. Wiem, że jak w tej chwili coś powiem, to już na 100% stracę wszystkie potencjalne, możliwe głosy... (Gwar na sali)
(Poseł Marek Suski: I tak nie będziemy na ciebie głosować.)
Słucham?
(Poseł Beata Mazurek: To niech pan nie mówi.)
Nie, ja uważam, że właśnie trzeba czasami mówić także o rzeczach, które są trudne i wstydliwe, a jednocześnie wywołują różne emocje na zewnątrz - mówić w parlamencie.
Uważam, że to jest kwestia niesłychanie istotna, warta uregulowania. Czym się różni polski parlament pod tym względem od innych parlamentów świata? Nie tyle tym, że jeździmy więcej, bo jeżdżą posłowie czasami w sposób absolutnie uzasadniony, tylko pod tym jednym względem, że nikt nie pisze żadnego sprawozdania. Nie ma żadnej formy kontroli nad tym.
(Poseł Tadeusz Iwiński: Jak to, nie ma? Niech pan sobie sprawdzi.)
Nie ma. To niech pan sobie sprawdzi, panie pośle, z ilu wyjazdów zagranicznych posłowie z pańskiego klubu napisali sprawozdanie.
(Poseł Wojciech Olejniczak: Z każdego.)
Tak? No, może jak ktoś jedzie, nie wiem, powiedzmy, z jakąś konkretną wizytą, do siedziby Rady Europy, może jest szlachetnym wyjątkiem. Chętnie się z panem posłem zgodzę, ale sprawdzimy po powrocie z Chin czy z innych części świata.
(Poseł Donald Tusk: Z Egiptu.)
Otóż uważam, że taka elementarna kontrola jest absolutnie konieczna.
Pan Marek Suski. No, pan Marek Suski... co ja mam powiedzieć, panie pośle?
(Poseł Janusz Krasoń: Daj pan spokój!)
Pan pyta o to, czy ja będę osłaniał przestępców. Rozumiem, że pytanie jest czysto intencjonalne. Wie pan, to takie pytanie, jakby pan pytał mnie, czy będę bił żonę albo czy nie będę. (Oklaski)
(Poseł Beata Mazurek: A bije pan?)
Ja też panu mógłbym się zrewanżować takim pytaniem. Prawdę powiedziawszy, wolałbym z panem rozmawiać o słynnych zagadnieniach patriotyzmu polskiego. Pewnie jeśli chodzi o tzw. genetyczny patriotyzm, mógłbym pana przelicytować. (Wesołość na sali, oklaski)
(Poseł Marek Suski: Nie jestem tego pewien.)
Możemy porozmawiać, panie pośle, ja tu nie mam kompleksu, zaręczam panu.
(Poseł Marek Suski: Ja też nie.)
No i dobrze.
Proszę państwa, pan poseł Strąk pytał o powrót naszych żołnierzy. Ja uważam, że tak; parlament polski jest miejscem, gdzie powinna się toczyć żywa debata i być sprawowana żywa, mocna kontrola nad tym, co dzieje się z polskimi żołnierzami w Iraku, w Afganistanie, na Bliskim Wschodzie. I tu powinna być debata nie po to, żeby politycznie sprawę rozgrywać, żeby zmuszać na przykład rząd, aby, nie wiem, przekreślił własne zobowiązania, ale tu powinna być debata, która dawałaby polskiemu rządowi argumenty i materiał do przemyśleń. Także argumenty do rozmowy z sojusznikami, że polska opinia publiczna myśli to i to, w związku z tym chcemy tego i tego. Albo - to możemy, a tego nie możemy. Błędem jest zamykanie debaty w tej sprawie i zamykanie samej procedury decyzyjnej zupełnie gdzie indziej. Ja jestem zwolennikiem pewnego napięcia w rozmowach między czynnikiem decyzyjnym, prezydentem, premierem, a parlamentem właśnie. Nikt na rozmowie nie stracił. Z powodu samej rozmowy nie ma politycznej dezercji, ale nie ma też nadgorliwej decyzji. Uważam, że im więcej rozmowy na te tematy, tym lepiej dla polskich interesów i polskich żołnierzy.
I na koniec - pan poseł Cymański słusznie zauważył, że wszystko się nagrywa. Pan poseł powiedział to, machając palcem, dosyć groźnie; rozumiem, że miałem się przestraszyć. Ale ja wiem, że wszystko się nagrywa, podobno wszystko się podsłuchuje, i to jest ta zasadnicza różnica. (Wesołość na sali, oklaski)
(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Przecież to Gudzowaty nagrywa.)
To jest ta zasadnicza różnica, proszę państwa.
Uważam, że w parlamencie nikt nie powinien bać się ani podsłuchów, ani nagrywania, ani podglądania.
(Głos z sali: W Polsce nikt...)
Powinniśmy o to razem zadbać, powiem tak, od tej prawej ściany aż po tę lewą. Dziękuję serdecznie. (Burzliwe oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata5.nsf/main/5F595289
-
nie wiem czy powiedział
ale jego zdaniem najlepszy dowcip wymyślony przez niego to na przywitanie z powodzianami "jak wam się powodzi"
Piszę w lubczasopismach
-
23.05.2012 09:39
-
21.05.2012 10:42
-
20.05.2012 11:45
-
20.05.2012 11:17
Ostatnie notki
-
Ksiądz o elementarzu
Oczywiste jest, że nikt inny tylko Don Paddington, wiejski ksiądz z Wielkopolski, mógł napisać wstęp do...
24.05.2012 09:20 8 -
Voo doo kontra Trwam albo autorytety amoralne
Mój kolega wywodzący się z tak zwanej patologii spotkał kiedyś, dawno temu, na dworcu w Dęblinie, św....
23.05.2012 09:05 16 -
"Kał wychodził ustami"
W latach osiemdziesiątych, w długie jesienne wieczory, telewizja polska emitowała różne programy...
22.05.2012 09:07 28
Moje ostatnie komentarze
-
Przejdzie.
24.05.2012 11:49
-
Myślę, że umyka nam wszystkim tak zwany istotny sens. Moim zdaniem mąż przede wszystkim...
24.05.2012 09:45
-
Po spowiedzi czy przed?
23.05.2012 22:09
-
Ale czy to dotyczy Drzyzgi? Co do pytonów - zgoda - są także stworzeniami bożymi.
23.05.2012 22:08
-
Pięknie ksiądz napisał. Będzie ksiądz w Poznaniu pod koniec czerwca?
22.05.2012 19:06
Najpopularniejsze notki
-
Czy Ufka zgłupiała?
komentarze: 165
-
Co zrobicie jak Baden powie, że nic się nie stało?
komentarze: 143
-
Ekshumacja Polski
komentarze: 139
-
Macierewicz to goła baba
komentarze: 99
-
Janke i wozak
komentarze: 90
Aktywne dyskusje
-
Ksiądz o elementarzu
komentarze: 8ostatnio: KS. ANDRZEJ GODYŃ SDB
-
Voo doo kontra Trwam albo autorytety amoralne
komentarze: 16ostatnio: KYUDOKA
-
"Kał wychodził ustami"
komentarze: 28ostatnio: WRONSKI111
-
O sposobach na pisanie książek
komentarze: 5ostatnio: ARGUT
-
Państwo kokieteryjne
komentarze: 52ostatnio: ENDEKZ
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- kamiuszek 16 919
- Krzysztof Osiejuk 48 934






