Blog
gabriel maciejewski baśń jak n
coryllus
coryllus "dla sławy, dla zysku czasem"
419 obserwujących 2903 notki 12037306 odsłon
coryllus, 8 lutego 2017 r.

Skrzyżowanie szlaków handlowych - stacja Auschwitz

1429 5 0 A A A

 Na początek apel do naszego kolegi Beczki, który się tu czasem wpisuje: może weź Beczka odpowiedz na moje maile, co? Mam ważną sprawę do omówienia.

Teraz zaczynamy. Nie wiem czy pamiętacie, jak z pewnym zdziwieniem oglądaliśmy tutaj film pochodzący z nagrania amatorskiego wycieczki zwiedzającej Muzeum Żydów Polskich. Na filmie tym widać było wyświetlany na ekranach las i zwierzęta, a pani przewodnik miłym głosem, po angielsku, objaśniała dzieciom, że kiedy żydzi przybyli na teren Polski zastali tu tylko las, a więc musieli założyć cywilizację. Nie wiem co było dalej, bo już ten początek wyprowadził mnie z równowagi, ale mam nadzieję, że zdjęcia przedwojennego Lubartowa, żeby każdy mógł zobaczyć jakiej jakości była ta cywilizacja. Propaganda bywa niesłychanie irytująca i jak wiemy nie ma na nią siły, warto jednak próbować coś zmienić w przekazie, bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie łykał tych bredni. Najlepiej zacząć od siebie, żeby nikt nie miał pretensji, że się przyczepiamy do ludzi obcych, a mamy bałagan na podwórku. Dlatego właśnie piszę książkę o socjalizmie.

No, ale jeszcze o tej żydowskiej propagandzie. Żydzi przybyli tu w czasach, kiedy Polska nie leżała na przecięciu ważnych szlaków handlowych i dlatego właśnie była z ich punktu widzenia interesująca, Bo dawała zyski i była jednocześnie zapleczem rynków, a przez to bezpieczeństwo prowadzenia biznesu podnosiło się znacznie. Jak wiemy, prócz żydów w Polsce mieszkali też Polacy oraz inni jacyś ludkowie zrzeszeni w różnych organizacjach. Mówił o nich ostatnio nasz ulubiony minister w czasie swojej wizyty w Toruniu. Powiedział na przykład, że bez cystersów poziom kultury materialnej w Polsce były o wiele słabszy, taki mniej więcej jak przed wojną w Lubartowie. Na słowa Morawieckiego natychmiast zareagował portal Pacewicza, czyli to całe OKO press. Pacewicz wysłał jakiegoś człowieka do profesora Strzelczyka, żeby ten zdementował rewelacje Morawieckiego. No, a profesor Strzelczyk, człowiek nauczony jeszcze za komuny wyciągać z własnych przemyśleń, wnioski takie jakie są władzy potrzebne, rzekł, że z tymi cystersami to duża przesada, albowiem miasta w Polsce zakładane były na prawie niemieckim i to tak naprawdę Niemcy sprawili, że zleźliśmy wreszcie z drzew i że się ucywilizowaliśmy. Jak widzimy doszliśmy w końcu do takiego momentu kiedy media służą już wyłącznie do siania dezinformacji. Różnica pomiędzy mediami jaruzelskimi a obecnymi jest taka tylko, że tamte miały przydomek „reżimowe”, a te mają inny - „wolne”. No i te „wolne” ekspandują teraz na teren akademii, która w pojedynczych przypadkach i w masie zajmuje się dziś wyłącznie dezinformacją. Czyni to dla naszego dobra rzecz jasna. Żebyśmy spali spokojniej i nie denerwowali się niepotrzebnie.

Jak wiemy nie ma żadnego znaczenia jakie media ekspandują na teren akademii, prawicowe czy lewicowe, i jacy profesorowie przenikają do mediów. Jakość bredni jest zawsze wyregulowana tak samo i pozostają one niezmiennie na tym samym, bardzo niskim poziomie. Omawialiśmy tu ostatnio wystąpienie profesora Kika, opublikowane na stronie Teologii politycznej, gdzie padło znamienne zdanie – Polska musi wykorzystać swoje położenie na skrzyżowaniu szlaków handlowych. To jest jeden z najgorszych idiotyzmów, o czym dobrze wiemy, ale nigdy dość powtarzania dlaczego, bo ludzie łatwo zapominają i ulegają różnym złudzeniom. Kiedy widzimy ich w tej fazie musimy zadać pytanie – na jakim szlaku handlowym leży Wielka Brytania? No i Japonia jeszcze….Oczywiście, to co my tu piszemy nie przeszkadza w najmniejszym stopniu ani Kikowi, ani nikomu z tych dziwnych ludzi, bo oni nie są wynajęci do tego, by się zastanawiać nad tym jaka jest istota naszych historycznych dramatów. Oni mają uzasadnić swoje istnienie, oraz istnienie mediów, które pośredniczą w przekazywaniu im dodatkowych pieniędzy z jakichś fundacji. To wszystko. Mają też stworzyć na tyle spójną narrację, żeby się studenci nie połapali w oszustwie, jak będą pisać prace licencjackie i magisterskie.

No, ale wracajmy do tych szlaków handlowych i omówmy rzecz z tym charakterystycznym dla Muzeum Żydów Polskich sznytem. Kiedy już żydzi tu przybyli i zaczęli budować tę cywilizację, Polska nagle stała się miejscem położonym na skrzyżowaniu tych całych szlaków handlowych. I zaczął się dramat, który trwał do rozbiorów i dalej. Każdy bowiem chciał kontrolować to miejsce przecięcia się szlaków, a nie dość tego wcale. Każdy chciał w dodatku obniżać koszta pracy w tym miejscu, co czynione było przez solidarne niemiecko-żydowskie psucie pieniądza trwające ładnych kilka stuleci. Sytuacja w końcu doszła do punktu krytycznego, nie dało się już bardziej obniżać kosztów pracy, ale rozbuchane apetyty banków obsługujących szlaki handlowe przecinające się w Polsce nie dały się zaspokoić. I wtedy Niemcy wpadli na prosty pomysł absolutnego zminimalizowania kosztów pracy na przecięciu się szlaków handlowych – zbudowali organizację o nazwie Auschwitz-Birkenau oraz liczne jej filie. Zamknęli tam miejscowych, Polaków i Żydów, bez różnicy. I tak zamknęła się kwestia czerpania korzyści z położenia na przecięciu się szlaków handlowych. Niemcy Zbudowali ten system w Polsce także dlatego, że położenie na przecięciu szlaków handlowych prócz kosztów pracy obniża się tutaj także koszta transportu. Po zajęciu Polski przez konsorcjum zwane KPZR, koszta pracy troszkę się podniosły, ale doprawdy minimalnie i wszystko funkcjonowało nadal, tyle, że Żydów już nie było w Polsce tylu co dawniej, bo sprytni Niemcy właśnie na nich oparli swój system obniżania kosztów pracy do absolutnego minimum. Kiedy KPZR zaczęło stawiać zbyt duże wymagania bankom i grozić im bronią nuklearną, zostało rozwiązane tak nagle, jak powstało. Co wielu ludzi przyjęło z niejakim zaskoczeniem. O obniżeniu kosztów pracy przez jakiś czas nie mówiono. Opowiadano za to wiele o tym, że praca w Polsce jest droga, bo system ubezpieczeń jest drogi i stąd wymyślono właśnie te umowy śmieciowe. Teraz jednak, ponieważ ciągle jesteśmy na tym przecięciu się szlaków handlowych, wracamy do ulubionego naszego motywu. Mamy te montownie na południu Polski, w których pracuje robotnik z Rusi Kijowskiej. On tam jest albowiem obniżanie kosztów pracy znów jest istotne, a wszystko przez tych cholernych, wzbogaconych w ciągu ostatnich dekad Chińczyków.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo