Blog
gabriel maciejewski baśń jak n
coryllus
coryllus "dla sławy, dla zysku czasem"
419 obserwujących 2903 notki 12048258 odsłon
coryllus, 17 marca 2017 r.

Ofensywa paranoików

2165 13 0 A A A

 Życie jest nieprzewidywalne. Zrezygnowałem z targów katolickich, które zaczynają się 30 marca i trwają do 2 kwietnia, bo stoisko było za drogie. Zapytałem jednak, czy nie sprzedadzą mi pustej powierzchni, po czym zupełnie o tym zapomniałem. No i dziś przyszła faktura opiewająca na bardzo rozsądną kwotę, wygląda więc na to, że będziemy tej wiosny na pewno na dwóch imprezach, pierwsza rozpocznie się 30 marca i skończy 2 kwietnia, a druga trwać będzie w dniach 8-9 kwietnia i będą to targi książki prawicowej. Wszystkich serdecznie zapraszam. Nie mogę obiecać, że będzie nowa Baśń, bo zostało mi jeszcze kilka rozdziałów do napisania, a Tomek produkuje ilustracje, ale postaram się o jakąś nowość korespondującą z Baśnią socjalistyczną. To może być spora niespodzianka. W każdym razie Baśń będzie zaraz później. Nie wiem co będzie z targami majowymi, bo się nie zgłosiłem, ale może dostanę jeszcze jakąś propozycję. Zobaczymy. Tyle tytułem ogłoszeń.

Wczoraj zmarł Wojciech Młynarski, człowiek obdarzony autentycznym talentem i słuchem muzycznym. Człowiek pod wieloma względami niezwykły, o którym pisano właściwie wszędzie. Była to jednak śmierć prezentowana dziwnie, w porównaniu na przykład ze śmiercią takiego Baumana. Informacja o śmierci Wojciecha Młynarskiego, któremu wszyscy zawdzięczamy o całe niebo więcej niż takiemu Baumanowi wisiała na WP raptem godzinę, a potem się zmniejszyła do rozmiarów znaczka pocztowego, by wreszcie zniknąć całkowicie. Na jej miejscu pojawiło się zdjęcie Ziemkiewicza i tekst informujący, że znów się coś prawicy nie podoba w związku z Młynarskim, który był wielkim człowiekiem. Zajrzałem tam i okazało się, że Ziemkiewicz napisał piękną bardzo laurkę na cześć Wojciecha Młynarskiego, prawdziwego geniusza, ale pod spodem jakieś trolle zaczęły szaleć. I to z wpisów tych trolli, dzielni dziennikarze portalu WP zrobili news zastępujący żałobę po świętej pamięci Wojciechu Młynarskim. I to jest proszę Państwa wyższa szkoła ześwinienia, w której nie każdy może dostać piątkę, a żeby być tam prymusem to chyba trzeba regularnie zabierać rentę sparaliżowanej matce i przepijać ją pod mostem z Tomaszem Lisem. Nie widzę innego wyjścia. Wysłuchałem wczoraj kilku piosenek Wojciecha Młynarskiego i oczywiście się wzruszyłem i przypomniały mi się dawne czasy, a także jedyny koncert Młynarskiego, na jakim byłem, a było to w domu kultury w Pruszkowie. I tak tu siedząc i myśląc, a także słuchając, doszedłem do wniosku, że Wojciech Młynarski musiał być człowiekiem zupełnie innym niż osoba prezentująca się przez publicznością na scenie i śpiewająca piosenki. Czy był dużo gorszy? Wczoraj wysłuchałem jego gawędy o Kalinie Jędrusik, jaka była wspaniała i jak wspaniały był dom, który prowadziła z Dygatem. Potem zaś przypomniał mi się opis tego domu, który zostawił chyba Marek Hłasko ale pewności nie mam, w każdym razie jakiś bezkompromisowy młodzieniec idealista. Zestawienie tych dwóch relacji mówi właściwie wszystko. Młodzieniec był bowiem w domu, gdzie gospodarz paranoik udaje, że prowadzi życie towarzyskie, a tymczasem gapi się w telewizor z innymi jakimiś świrami, którzy spijają słowa z jego ust, on zaś nie bardzo wie co powiedzieć, żeby utrzymać poziom, ale się stara, choć najchętniej pozbył by się ich wszystkich. Nie może jednak, bo jego żona Kalina, które od dwóch godzin leży w łóżku z Gąsowskim, goła zupełnie, wstała właśnie i kręci się bez gaci po kuchni. Według Młynarskiego zaś dom Dygatów to była jakaś przestrzeń magiczna, w której królowała ta niezwykła osoba – Kalina Jędrusik. Jak widzimy miał Wojciech Młynarski wiele zrozumienia dla świata, a pewnie i dla siebie i skłonny był wybaczać bliźnim wiele, w odróżnieniu od młodych idealistów. To go zaprowadziło na manowce. Całe życie bowiem występował w swoich pieśniach w obronie wrażliwości zwykłego człowieka przeciwko chamstwu władzy i różnych ciemnych sił. Zapominał tylko czasem, że sam stoi po stronie tego chamstwa, a wynajęli go właśnie po to, by wymyślał atrakcyjne zasłony dla ich brutalności i świństw. Czy my mamy o to do Pana Wojciecha Młynarskiego pretensję? W żadnym wypadku. My go kochamy, tak samo jak kochaliśmy go 20 i 30 lat temu. Tak samo dziś oddajemy mu hołd, bo geniusz pozostaje geniuszem, bez względu na to jakiej sprawie służy. I nie ma żadnego znaczenia, że Wojciech Młynarski bronił Tuska i głosował na Komorowskiego. To są paprochy...podobnie jak nie ma dziś znaczenia fakt, że Kalina Jędrusik puszczała się w przytomności męża i jego przyjaciół, a wszyscy udawali, że to taki artystowski folklor. Ważne są tylko te piosenki i nic więcej. Myślę także, że tak jak na scenie Wojciech Młynarski nie był do końca sobą, tak samo nie był sobą w ostatnich latach życia, kiedy to deklamował przed kamerą te nieszczęsne kuplety na cześć Tuska i odwracał czasem głowę, jakby chciał sprawdzić czy ten co siedzi za nim jest zadowolony. Myślę też, że miał sto powodów, żeby się zachowywać w taki właśnie sposób, ale to już nie ma znaczenia. Odszedł wielki artysta, a przede wszystkim odszedł człowiek rozumiejący melodię języka polskiego i mający do tego języka zupełnie niezwykły słuch i przekonanie. I to był chyba ostatni mistrz obdarzony takimi umiejętnościami. Nikogo już więcej nie mamy. Czeka nas więc prawdziwa bieda. A zaraz Wam powiem dlaczego. Trwają oto targi książki w Londynie i tam znajduje się stoisko polskie, na nim zaś cała ta czereda małp i wydr z Tokarczukową i Bondą na czele. To są ludzie, którzy zajmują się zawodowo opisywactwem i budowaniem napięcia w tekstach. A ja sądzę, że taki Miłoszewski, gdyby trafił do domu Dygatów i zobaczył gołą Jędrusik, jak czegoś szuka w lodówce to by zemdlał po prostu. I wcale nie miałby mocy, żeby opisać w sposób poetyczny to niezwykłe miejsce. Tokarczukowa pisze, że jak ktoś połknie kawałek papieru, to on mu namaka śliną w przełyku. Taki ktoś zaś nie charczy i nie kaszle, ale popada w zamyślenie nad tysiącami lat historii żydowskiej, bo to jest taka głębia. O tym jak pisze i co pisze Bonda, szkoda nawet gadać. I to oni właśnie reprezentują nas – Polskę całą – na targach książki w Londynie. To jest upokorzenie i upadek gorszy niż to co musiał znosić w swoim własnym domu Stanisław Dygat. Żeby chociaż jedna z drugą cycki pokazały, ale nie….one muszą pisać...a Kalina Jędrusik się nie ochrzaniała przecież, a i tak wszyscy uważali, że jest niezwykłą, wrażliwą, piękną i wartą każdego poświęcenia kobietą. Mam nadzieję, że widzicie i rozumiecie różnicę. To jednak nie jest najgorsze. Oto toyah przesłał mi ostatnio taki link http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114528,21494638,ove-l-gmansb-debiutant-z-wysp-owczych-nie-istnieje-te-kryminaly.html

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Komiks

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • No a programy antyplagiatowe?
  • Dziękuję, pochrzaniło mi się...
  • Niezłe. Kisch siedział przez całą wojnę w Australii, potem przyjechał do Pragi. Po co on im...

Tagi

Tematy w dziale Kultura